Wirtualna wycieczka
home memori znane memori memori zbiorowe cmentarze artykuły pomoc
Memori wyszukiwarka
wyszukiwarka zaawansowana: tekstowa
wyszukiwarka zaawansowana: tekstowa mapa
Memori twoje konto
podaj e-mail
podaj hasło
kobieta mężczyzna
zapoznałem się i akceptuję regulamin
30.10.2011
publicysta, politolog, Roman Małek
Ostatni ślad na Ziemi
Jest w ciągu roku kilka świątecznych sposobności do refleksyjnej zadumy, jakiegoś nawet filozoficznego spojrzenia na życie, jego witalność
i zarazem kruchość. Najbardziej do tego skłania doroczne Święto Zmarłych. Zawiera się w tym pewnego rodzaju przewrotność ludzkiej natury, która bardzo często pozwala doceniać coś dopiero po jego utracie. Wystarczy sięgnąć chociażby do nestora literatury polskiej, Jana Kochanowskiego. Z jednej strony „szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”. A później erupcja ojcowskiej bolesnej żałości po stracie córki, wylana w przejmujących i dramatycznych trenach. Dlatego głębokiego sensu w takim zestawieniu nabiera wołanie nieżyjącego już księdza i poety znamienitego, Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.
 
Śmierć od zarania ludzkości budziła z jednej strony lęki, bojaźliwość przed jej nieuchronnością, a z drugiej strony wzbudzała jakiś atawistyczny majestat, szacunek i powagę. Żegnano się ze zmarłymi w sposób uświęcony ceremoniałem żałobnym stosownym do podniosłej okoliczności.
I to bez względu na kulturowe i cywilizacyjne odmienności i różnice. Już sam widok konduktu żałobnego wymusza pożądane reakcje i skłania
do szacunku w obliczu ostatecznego rozwiązania.
 
Istniejący kult zmarłych nakazujący najbliższym i przyjaciołom pielęgnowanie dobrej pamięci o tych, którzy odeszli, jest także wyznacznikiem wartościowania ludzkiej godności oraz respektu dla wszechobecnego przemijania. Właśnie na owym przemijaniu zasadza się nieodgadniony fenomen naszego egzystencjalnego bytu. Dlatego z pewnością niektórzy pesymiści widzą na cmentarzach same krzyże, zaś inni przesadni optymiści wyłącznie plusy.
 
Dramatyczne zawieruchy dziejowe XX wieku, nałożone na ogromne migracje w poszukiwaniu lepszego i zasobniejszego życia, porozrzucały polskie groby po całym niemalże globie. Wiele z nich ma formę bezimienną, a liczne, kryjące mroczną pogardę, tkwią gdzieś w nieokreślonej przestrzeni geograficznej. Pozostała po tych rodakach jedynie pamięć często zaklęta w pożółkłe pamiątki i anachroniczne już bibeloty.
Te materialne rzeczy mają swoją własną o umarłych pamięć. Nie podlega ona czasowym modyfikacjom, staje się jedynie elementem uświęconego i wyidealizowanego wizerunku. Bowiem o umarłych zwyczaj nakazuje mówić dobrze albo wcale.
 
Rokrocznie przybywa wiele grobów wielbionych przez całe pokolenia artystów i twórców, na wspomnienie których pojawia się żal i poczucie utraty czegoś niepowtarzalnego, czegoś kojarzonego z pięknymi i wzniosłymi doznaniami. Tak jest i w obecnym roku. Odeszli na zawsze tacy luminarze życia artystycznego jak chociażby: Irena Kwiatkowska, Krzysztof Kolberger czy Peter Folk. W takich przypadkach do kręgu osób, które poczuwają się do bliskości, zalicza się nawet wielomilionowa rzesza wielbicieli niekwestionowanego talentu wielkich nieobecnych. Pozostają po nich życzliwe wspomnienia i ponadczasowe kreacje i dzieła.
 
Sięganie pamięcią w bliższą i odleglejszą przeszłość zawsze wiąże się z powrotem do własnych korzeni i wywołuje nostalgiczne refleksje. Skłania do wspomnień i rodzi również chęć odwiedzin mogił swoich bliskich, zapalenia znicza czy złożenia wiązanki kwiatów, a nawet chociażby ujrzenia ostatniego po nich śladu na ziemi. Nie zawsze jest to możliwe ze względu na odległości, a nawet brak informacji o lokalizacji grobów. Te niedogodności uwierają dotkliwie właśnie w okolicach Święta Zmarłych. Świat w wyniku globalizacji i cywilizacyjnej rewolucji jakby skurczył się do wymiarów globalnej wioski. W niczym to jednak nie zlikwidowało wspomnianych wyżej niedogodności.
 
Twórcy tego portalu postanowili wyjść naprzeciw niedogodnościom i stworzyć wirtualny bank wiedzy o nekropoliach i spoczywających na nich ludziach, którzy pożegnali się już z tym najlepszym ponoć ze światów. Stworzyli także cały zestaw wirtualnych możliwości obcowania
z nieżyjącymi najbliższymi. Całość jest otwarta na rozbudowywanie przez wszystkich użytkowników. Nabiera rozmachu i twórcy sądzą,
że zbliżające się Święto Zmarłych ten proces zdynamizuje. Z całego serca im tego życzę.
 
 
 
Autor
publicysta, politolog, Roman Małek
 
Komentarze
Zaloguj się, aby móc dodać wpis.
Nikt nie dodał jeszcze komentarza. Możesz być pierwszym, który to zrobi.