Wirtualna wycieczka
home memori znane memori memori zbiorowe cmentarze artykuły pomoc
Memori wyszukiwarka
wyszukiwarka zaawansowana: tekstowa
wyszukiwarka zaawansowana: tekstowa mapa
Memori twoje konto
podaj e-mail
podaj hasło
kobieta mężczyzna
zapoznałem się i akceptuję regulamin
04.07.2013
redakcja memori.pl
Kaźń profesorów lwowskich
W trakcie II wojny światowej wśród licznych działań wojennych przywódca Niemiec postanowił także uderzyć w Związek Radziecki. Oprócz posunięć militarnych jednym z celów było zniszczenie inteligencji oraz ludności żydowskiej.

Działania zaczęły się atakiem Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 roku. Następnie 30 czerwca zajęto Lwów. Dwa dni później gestapo aresztowało prof. Kazimierza Bartla który był pierwszą ofiarą Einsatzkommando. Była to jednostka policyjna wywiadu i służby bezpieczeństwa SS do zadań specjalnych. Jej głównym przeznaczeniem było „oczyszczenie terenu ze szczególnie niebezpiecznych osób”. Chodziło o inteligencję polską – uczonych, działaczy kultury oraz ludność pochodzenia żydowskiego. W nocy z 3 na 4 lipca kolejno aresztowano profesorów lwowskich uczelni wyższych – Wydziału Lekarskiego, Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej. Niemiecka policja pod dowództwem oficerów SS zabierała z wybranych domów poszczególnych inteligentów, niekiedy ich bliskich oraz osoby znajdujące się w danym momencie w mieszkaniu. W pośpiechu przeprowadzano rewizje oraz zgrabiono najcenniejsze rzeczy.

Aresztowani zostali przewiezieni do bursy byłego Zakładu Wychowawczego im. Abrahamowiczów. Tam ich przesłuchiwano, a ostatecznie rozstrzelano na Wzgórzach Wuleckich, które były miejscem kaźni.

Znana jest osobista relacja z aresztowania podana przez profesora, który przeżył owe wydarzenia. Franciszek Groër, lekarz pediatra, przez gestapowców został uznany za rodaka z racji odbytych studiów oraz związkiem z Państwem Niemieckim. Również jego małżeństwo z Angielką stało się powodem zwolnienia z więzienia.

Wydarzenia z nocy z 3 na 4 lipca 1941 tak wspominał: „Zawieziono nas do bursy Abrahamowiczów. Samochód wjechał na podwórze: brutalnie popychając wtłoczono nas do budynku i ustawiono w korytarzu twarzą do ściany. Było tam już wielu profesorów. Głowy kazali nam opuścić w dół. Jeżeli ktoś się poruszył, uderzali go kolbą albo pięścią w głowę. Raz, gdy wprowadzono nową grupę aresztowanych, spróbowałem odwrócić głowę, ale otrzymawszy natychmiast uderzenie kolbą, więcej tego nie próbowałem. Była może 12-30 w nocy, a stałem tak nieruchomo mniej więcej do godziny 2. Tymczasem przywożono coraz to nowych profesorów i ustawiano obok. Mniej więcej co 10 minut z piwnicy budynku dobiegał krzyk i odgłosy wystrzałów (…). Była może 4 rano, kiedy z budynku wyprowadzono grupę około 15-20 profesorów. Na czele pochodu czterech niosło krwawiącego trupa młodego Ruffa. Nieśli go profesorowie: Nowicki, Pilat, Ostrowski i zdaje się Stożek. Zaraz za nimi podążał Witkiewicz. (…) Minęło około 20 minut, kiedy usłyszałem strzały dochodzące gdzieś od Wzgórz Wuleckich”.

Również rodziny oraz znajomi pojmanych byli w pewien sposób bezpośrednimi świadkami tamtych zdarzeń. Przez okna mieszkań nieopodal Wzgórz Wuleckich obserwowano przebieg sytuacji. Znane są również świadectwa przytoczone poniżej:

inż. Tadeusz Gumowski: „Kilka chwil przesiedziałem w ogrodzie. Zaczęło świtać i wtedy zauważyłem, że na stokach Wzgórz Wuleckich żołnierze kopią dół. Zaniepokoiło mnie to ogromnie. Powiadomiłem rodzinę i od tego czasu nie opuszczaliśmy okna. Dół był wykopany w ciągu około 30'. Skazanych przyprowadzano czwórkami od strony zabudowań »Abrahamów« (bo tak o ile sobie przypominam te zabudowania się nazywały) i ustawiano ich nad samym brzegiem dołu twarzą do nas. Pluton egzekucyjny stał po drugiej stronie grobu. Po salwie prawie wszyscy wpadali bezpośrednio do dołu”.

Bardzo szczegółowa relacja znana jest z opowieści  inż. Karola Cieszkowskiego . Sytuacja, która miała miejsce ok. godziny 4 nad ranem wyglądała następująco: „Na krawędzi Wzgórza Wuleckiego dobrze widocznego z okna mego narożnego pokoju, najbardziej wysuniętego na północ, ujrzałem kilkadziesiąt cywilnych osób stojących w jednym rzędzie, a nieco dalej od nich na prawo i lewo stali bardzo szykownie, powiedziałbym elegancko ubrani oficerowie niemieccy z rewolwerami w ręku. Nie liczyłem tych cywilnych osób, ale oceniłem je na około 40-50 osób.
Mniej więcej w połowie zbocza zobaczyłem nad wykopaną jamą cztery cywilne osoby zwrócone twarzą do zbocza, a plecami do mnie. Za plecami tych osób stali czterej niemieccy żołnierze z karabinkami w ręku, a obok nich oficer. Zapewne na słowną komendę tego oficera żołnierze równocześnie strzelili i wszystkie cztery osoby wpadły do jamy. Wówczas sprowadzono z góry ścieżką nowe cztery osoby i cała scena dokładnie się powtórzyła. Trwało tak do końca, aż wszystkie osoby cywilne zostały sprowadzone nad jamę i zastrzelone (...)”.

Wiadome jest, że tej nocy rozstrzelano wszystkich pojmanych wcześniej wykładowców. Wśród nich znaleźli się m.in. Stanisław Ruff, Tadeusz Boy-Żeleński, Stanisław Piłat, Włodzimierz Krukowski, Antoni Cieszyński.

W październiku 1943 roku Naziści sformowali z Żydów „Sonderkommando 1005”. Była to akcja, która miała na celu zatarcie śladów zbrodni popełnionych przez Niemców. 8 października 1943 roku tenże oddział rozkopał masowe groby w celu spalenia ciał zamordowanych w lipcu 1941 roku profesorów. Na podstawie znalezionych w eleganckich ubraniach zmarłych dokumentów, wiadomo było, że zostały spalone ciała owych profesorów.


 

Relacje F. Groëra, Tadeusza Gumowskiego oraz Karola Cieszkowskiego zaczerpnięto ze strony http://www.lwow.home.pl/albert/albert-pl.html


 

Komentarze
Zaloguj się, aby móc dodać wpis.
Nikt nie dodał jeszcze komentarza. Możesz być pierwszym, który to zrobi.