Wirtualna wycieczka
home memori znane memori memori zbiorowe cmentarze artykuły pomoc
Memori wyszukiwarka
wyszukiwarka zaawansowana: tekstowa
wyszukiwarka zaawansowana: tekstowa mapa
Memori twoje konto
podaj e-mail
podaj hasło
kobieta mężczyzna
zapoznałem się i akceptuję regulamin
24.06.2011
Irena Kłosowska
25 czerwca 2011 - druga rocznica śmierci Michaela Jacksona

Reminiscencja

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Michaela Jacksona? Wtedy, kiedy weszłam do pokoju mojej piętnastoletniej córki i powiedziałam: to już ostatni wolny skrawek na ścianie w twoim pokoju, a teraz powiesiłaś jeszcze jeden plakat i to nad biurkiem – to czarny. Usłyszałam: mamo, to przecież Michael Jackson, nie jesteś chyba rasistką. Dzisiaj muszę się przyznać, że spośród wszystkich plakatów, ten potraktowałam łagodnie, a przecież „wisiała” taka konkurencja, jak młody Brad Pitt czy Leonardo Di Caprio. Tylko nie puszczaj głośno muzyki - powiedziałam i wyszłam z pokoju zamykając za sobą przezornie drzwi. To był rok 1992, a Michael Jackson był nadal na szczycie sławy, miał dopiero lat trzydzieści cztery i wówczas nie przypuszczał, że zbliża się czas, w którym los rzuci mu ciężkie wyzwanie i przyniesie cierpienia. Uwikłano go dwukrotnie w pomówienia i w ten sposób zniszczono jego potencjał do tworzenia.

Lata mijały i nagle przyszedł taki dzień i taka godzina, że Google przestały działać – świat nie był przygotowany na taką wiadomość, miliony ludzi doznało szoku. Ja usłyszałam to od red. Kamila Durczoka, który przerwał program i podał wiadomość z ostatniej chwili: Michael Jackson nie żyje. Znieruchomiałam, a po chwili napłynął mi przed oczy obraz Michela, który wygłaszał w telewizji swoje oświadczenie i postulat o sprawiedliwy dla siebie proces. Pamiętam, że poruszyło mnie to co mówił i wrażenie jakie na mnie zrobił. Zobaczyłam dojrzałego, przygaszonego mężczyznę z wyglądem tak bardzo różniącym się od przystojnego, czarnoskórego młodzieńca z plakatu w pokoju mojej córki.

Do dnia jego śmierci nie byłam emocjonalnie z nim związana tak, jak jego fani. Ja przecież należałam do pokolenia Elvisa Presleya. Jednak dzisiaj są większe możliwości do poznawania świata i ludzi, w tym przypadku nie byłam już zdana tylko na prasę i telewizję. Jest Internet, więc gdy tylko Google złapały oddech, wystukałam Michael Jackson i nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, co będzie konsekwencją przyciśnięcia entera. Ciekawość ludzka jest rzeczą naturalną , inspirującą i nawet pożyteczną jeżeli w założeniach przyświeca jej dobry cel. Moją inspiracją do zaprzyjaźnienia się z Michaelem Jacksonem był fenomen jego popularności i mój sprzeciw na zło. Informacje medialne zawsze były dla mnie problemem, nie podchodziłam do nich bezkrytycznie, a w przypadku Michaela, siadając przed monitorem musiałam wydobyć z siebie najlepsze cechy charakteru, aby najbardziej obiektywnie jak to tylko możliwe zebrać wiedzę istotną dla odpowiedzi na czym ten fenomen polegał.

Z pewnością przewagę nad Elvisem Presleyem dał mu postęp techniczny, na resztę musiał ciężko zapracować i udowodnić światu, że ma wielki talent. Samego Michaela zaczynałam poznawać od wywiadów z nim na YouTube, książki MOONWALK, ROZTAŃCZYĆ MARZENIA, płyt CD i DVD. Co mogę powiedzieć po blisko 2 latach „grzebania” w jego życiorysie, słuchania muzyki i patrzenia na jego taniec. Nie mam uprawnień do bycia recenzentem w żadnej dziedzinie sztuki, jestem dyletantem i sztukę odbieram własnymi zmysłami w związku z tym mogę tylko subiektywnie napisać, że Michael Jackson przekonał mnie do swojej sztuki i talentu.

Nie muszę tu z nikim, kto nie lubi jego muzyki, polemizować o jego wielkości. Nagrody Grammy Awards już dawno go obroniły. Michael Jackson posiadał wiele innych talentów i nie jeden raz mógł nas zaskoczyć. Nie zdążył. Kiedy napisał i zaśpiewał piękną piosenkę Goone Too Soon, nie przypuszczał, że jemu zaśpiewa to Usher. A miał tyle jeszcze do zrobienia.

Szkoda.

Jakiego odkryłam człowieka? Niech kwintesencją moich dociekań będą słowa jego prawdziwej przyjaciółki Elizabeth Taylor zacytowane z fragmentu wstępu do książki "Dancing the Dream" Michaela Jacksona w przekładzie Krystyny Mierzwiak.

„Michael Jackson posiada niesamowitą bystrość umysłu. Jest niezwykle inteligentny i sprytny. Chociaż „spryt” to zdecydowanie obco brzmiące słowo w odniesieniu do jego charakteru. Oznacza bowiem „przebiegłość”, ”wyrachowanie”, a Michael jest uosobieniem szczerości. Daje z siebie bardzo wiele. Jest perfekcjonistą. Brakuje mi słów, które w pełni oddałyby jego duchowość. Właśnie za tę wewnętrzną głębię i wielką życiową mądrość tak bardzo go kocham. Jego muzyki słuchają wszystkie pokolenia. Identyfikują się z nim miliony. Jest geniuszem, gwiazdą wszech czasów, jednym z najwspanialszych ludzi, którzy kiedykolwiek stąpali po tej ziemi.” - Elizabeth Taylor

 

przejdź do karty memori

Komentarze
Zaloguj się, aby móc dodać wpis.
Nikt nie dodał jeszcze komentarza. Możesz być pierwszym, który to zrobi.